Tegoroczna wyprawa do Kętrzyna nie była podyktowana tylko chęcią pokazania samolotu na pokazach. Choć oczywiście też. W Kętrzynie od wielu lat pracuje mój teść. Jest jednym z najstarszych czynnych pilotów w Polsce. Jerzy Kwieciński – lat 86. Teść bardzo mnie wspierał od samego początku mojego projektu Minifox. Dlatego też postanowiłem go odwiedzić, przylatując tam Minifoxem. Kolejny Minifox pojawił się w Kętrzynie przywieziony w przyczepie przez Maurycego Moesa, importera i przedstawiciela producenta samolotu.
Lot ze względu na czołowy wiatr zaplanowałem z międzylądowaniem w Gryźlinach, koło Olsztynka. Wylądowałem tam, w celu uzupełnienia paliwa po 3 godzinach lotu z Bobrownik. Po drodze odwiedziłem mojego syna, Krzysia, który spędzał wakacje w Startych Jabłonkach koło Ostródy. Po wizycie w gościnnych Gryźlinach czekał mnie jeszcze godzinny lot do Kętrzyna. Czyli wyprawa z Bobrownik do Kętrzyna zabrała mi 4 godziny lotu. Ja i Minifox przeżyliśmy ten czas w dobrej formie, pomimo dość turbulentnego dnia spowodowanego dość silnym wiatrem.
Pierwszego dnia pokazów polecieliśmy razem z Maurycym. Sam dolot z Kętrzyna do miejsca pokazów w Giżycku, na jeziorem Niegocin, zabrał nam blisko 30 minut. Na jeziorem polataliśmy pokazując publiczności to, co można pokazać latając takim małym i lekkim samolotem.
Kolejnego dnia latałem sam, powielając program lotu z dnia poprzedniego.
Filmy, wycięte z oficjalnej transmisji pokazów zamieściłem na Youtube pod adresami:
Po zakończonym pokazie w niedzielę zatankowałem Minifoxa do pełna i po dwóch godzinach i trzydziestu minutach lotu wylądowałem w Bobrownikach.
Przeloty, dość długie biorąc pod uwagę klasę samolotu oraz udział w pokazie potwierdziły, że Minifox to nie tylko zabawka, ale fajny, rekreacyjny samolot, który może dać wiele, wiele frajdy, nawet tak staremu pilotowi jak ja!






















